Witajcie,

Przyszło nam żyć w dziwnych czasach. Zanim spróbujemy dania w restauracji, robimy zdjęcie i wrzucamy na nasze social media. To właśnie tam sprawdzamy, co słychać u naszych znajomych, zamiast do nich zadzwonić czy spotkać na żywo. Staramy się im zaimponować wrzucając tylko atrakcyjne zdjęcia, kreując świat, który czasem mocno odbiega od rzeczywistości. Ten właśnie problem poruszyła Kerry Fisher w swojej najnowszej powieści Kobieta, którą byłam.
Trzy kobiety wprowadzają się do nowych domów na strzeżonym osiedlu. Każda z nich ma swoją historię, głęboko skrywane tajemnice. Na ich kontach w mediach społecznościowych można śledzić, jak wspaniałe życie prowadzą, jakie mają cudowne rodziny, kochających mężów. Tragiczny wypadek, do którego zostaje wezwana jedna z bohaterek, zapoczątkowuje szereg trudnych wydarzeń, które spowodują, że mozolnie wykreowany, idealny świat, zaczyna się sypać.

Kerry Fisher po raz kolejny zafundowała swoim czytelniczkom niesamowicie wciągającą historię, ze wspaniałymi bohaterami, przepełnioną emocjami. Trzy kobiety, zupełnie inne, jednak udaje im się zaprzyjaźnić, a przy tym zawalczyć o siebie i swoją rodzinę. Doskonale wykreowane postaci, bardzo realne, ze wszystkimi słabościami, dokładnie takie, jakie na co dzień spotykamy na ulicy. Polubiłam wszystkie 3 damskie bohaterki, choć najbardziej Sally. Kobieta niezależna, robi karierę, podróżuje, lubi swoje wygodne poukładane życie u boku Chrisa. Z biegiem lat zaczyna jej jednak czegoś brakować. W powieści nie brak też charakterystycznych drugoplanowych postaci, jak właśnie wspomniany mąż. On zdecydowanie był najbardziej irytującym bohaterem z uwagi na swoje poglądy, ale też obłudę.
Kobieta, którą byłam to historia, która bawi, wzrusza, ale też poucza i skłania do refleksji. Za pomocą zdjęć, odpowiednio dobranych hashtagów, pokazujemy innym nasz świat, choć prawda bywa czasem zupełnie inna, wręcz okrutna. Porównujemy swoje życie do tego idealnego, pokazanego na Instagramie, zazdrościmy, nie doceniając, tego co mamy pod nosem. W pogoni za bogactwem, karierą, tracimy z oczu to, co najważniejsze, bliskich i siebie samych. 
„Własne mieszkanie, wspaniała okazja biznesowa, niezależność osiągnięta znacznie wcześniej od naszych rówieśników. A wraz z nią ambicje, by mieć więcej, większe i lepsze – akceptowanie dłuższych godzin, cięższej pracy, mniejszej ilości czasu dla siebie – aż zostaliśmy przytłoczeni przez to, co się powinno, co wypada, co trzeba mieć. Wyprzedawaliśmy kawałki swojej duszy i nawet tego nie zauważyliśmy.”
Autorka porusza w powieści wiele trudnych tematów, takich jak początki macierzyństwa czy nagłą śmierć łóżeczkową. Wątki bardzo trudne, wzruszające i jednocześnie szalenie bliskie mojemu sercu.
Kobieta, którą byłam to moje drugie spotkanie z twórczością Kerry Fisher. Za każdym razem bawiłam się doskonale, więc książkę gorąco polecam. Sama mam zamiar nadrobić inne tytuły pisarki.

Autor: Kerry Fisher
Tytuł: Kobieta, którą byłam
Wydawnictwo: Literackie
Gatunek: literatura obyczajowa
Ilość stron: 416
Data premiery: 23.02.2022
Moja ocena: 8/10 rewelacyjna

Udanego dnia,
Sylwia



Brak komentarzy